Stanisława Neubauer. Tryptyk kaszubski. Artystka kompletna

Stanisława Neubauer – trzy obrazy. Właścicielka galerii, autorka dzieł z porcelany, malarka. Artystka.

Ośmioletnia Stenia miała kolegę. Kolega ołówkiem narysował obrazek. Stenia pozazdrościła mu tego, że tak ładnie to zrobił. I to uczucie pozostało w pamięci na długie lata. Na zawsze.

Stenia po raz pierwszy: złamać wzór. Luty 2016

W Kartuzach szaruga. Tym bardziej przyciągają uwagę kolory w sklepie – galerii przy ul. Jeziornej. Po wejściu do środka – mieszane uczucia. Jeszcze nie wiadomo, co o tym wszystkim myśleć…

Stanisława Neubauer, właścicielka galerii, jak sama o sobie mówi, jest rodowitą Kaszubką. Mówi też, że sztuka ma swoją wartość wówczas, gdy twórcy, nawet ci mniej zdolni, próbują coś przekazać światu. Dlatego w swojej galerii sprzedaje dzieła okolicznych twórców ludowych. Chwilę później przekonuje, że tworzenie nowej sztuki polega na łamaniu starych zasad, kreowaniu nowych. Po co tkwić ciągle w jednym stylu?

– Stare wzory można przerabiać na różne postaci, a one dalej będą równie piękne. To, że będą inne, nowsze, może bardziej uproszczone, w innych kształtach, bardziej kolorowe, to przecież je tylko wzbogaci – przekonuje Stanisława Neubauer, znana na Kaszubach jako „Stenia”.

Stanisława Neubauer. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby
Stanisława Neubauer. Czasem jest tak, że na pierwszy rzut oka, biżuteria inspirowana haftem na „kaszubską” wcale nie wygląda. Ale po bardziej uważnym przyjrzeniu się, staje się jasne, że pani Stanisława inspirowała się tradycją ludową. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Ze sztalugi na ciuch

„Stenia” Skończyła liceum plastyczne w Gdyni. Prowadzi z mężem agencję reklamową.

– Postanowiłam regionalizm kaszubski przetwarzać na coś nowocześniejszego – mówi właścicielka galerii.

Zaczęło się przed laty od skupywania do twórców ludowych rzeźb, haftów i innych produktów.

– Zauważyłam że oni trzymają się swoich wzorów i nie zaczynają niczego nowego. Nasza tradycja jest ogólnie szanowana i lubiana, ale ja chciałam stworzyć coś dla ludzi młodych. W nowoczesnych wnętrzach pojawiają się artykuły dekoracyjne, meble, z nowoczesnym wzorem. Pomyślałam: „dlaczego nie miałyby się pojawiać wzory kaszubskie”? Namalowałam kolekcję obrazów, a wzory z tych obrazów zaczęłam przetwarzać na koszulki, sukienki, poduszki, kubki i inne wszelkiego rodzaju gadżety, które jestem w stanie wykonać w mojej agencji reklamowej.

Znawca z nożyczkami w dłoni

Mogłoby się wydawać, że twórcze potraktowanie „świętości”, jaką jest tradycyjny wzór kaszubskiego haftu, spotka się z krytyką tych, którzy stoją na straży tradycyjnego regionalizmu.

– Był taki czas że przychodzili do mojej galerii różni znawcy i krytykowali, poprawiali, że wstążeczki powinny być dłuższe… Przychodził jeden pan i obcinał wstążeczki, żeby miały długość zgodną z zasadami – śmieje się pani Stanisława. I dodaje, że się udało. Zaczęli jej galerię odwiedzać młodzi ludzie, również ci, którzy wyemigrowali za pracą. Spędzają tu urlopy i kupują upominki dla swoich zagranicznych przyjaciół. To szczególny powód dla satysfakcji dla pani Stanisławy. Jej dzieła są oglądane w europejskich stolicach, dzięki nim obywatele Europy dowiadują się o istnieniu Kaszubów.

Jazz kaszubski, kaszubska kreacja

Pani Stanisława bierze do ręki poduszkę. Stwierdza, że klienci kupują ją, bo – ze swoim wyrazistym wzorem, idealnie pasuje do nowoczesnych, minimalistycznych wnętrz. Ten sam wzór, który jest czymś w rodzaju „przeróbki” tradycyjnego haftu, widnieje na bluzach, nieopodal na wieszaku.

– To też jest wzór z obrazu. Powstał przy sztalugach, namalowałam go. Potem pojawił się na chłopięcych bluzach sportowych. Testem, czy się przyjmie, jest reakcja moich nastoletnich synów. Ubrali te bluzy, spotkali się ze znajomymi, po powrocie do domu oświadczyli, że ich koledzy też chcieliby takie mieć. Ten sam wzór umieściłam również na sukienkach. Była tu pani Krystyna Stańko, zażyczyła sobie dwie sztuki w różnych kolorach i pokazuje się w nich na estradzie śpiewając jazz po kaszubsku – pani Stanisława, kiedy to mówi, nie kryje satysfakcji.

Stanisława Neubauer. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby
Stanisława Neubauer. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

 

Stenia po raz drugi: porcelana jest wymagająca. Kwiecień 2016

Muzeum Kaszubskie im. Franciszka Tredera w Kartuzach, piątek 22 kwietnia 2016, roku, minęła 17.00, rozpoczyna się wernisaż otwierający wystawę Stanisławy Neubauer “Zaczarowana porcelana ręcznie malowana”. W niewielkim pomieszczeniu zrobiło się dość ciasno. Nie daje spokoju myśl: czy to bezpieczne dla stojącej w gablotach porcelany? Duża frekwencja cieszy elegancką, ubraną w jasną kreację kobietę, Stanisławę Neubauer.

Goście rozglądają się ciekawie. Porcelanowe talerze, filiżanki, wazony, gąski, byczki, jaja, krasnale, kobiety, rozłożone w gablotkach w poziomie lub w pionie, gotowe są do rywalizacji o spojrzenia przybyłych.

Gości wita Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum.

– Twórczość Pani Stanisławy, wielokrotnie nagradzana, w tym miejscu prezentowana jest po raz pierwszy. To dobrze, jeśli artyści nawiązują do motywów ludowych, czerpią inspirację z kultury kaszubskiej. Dzięki temu kaszubszczyzna trafia do większego grona odbiorców.

Fot. Edyta Słomczyńska/Magazyn Kaszuby

Kobiety ze wsi też mogą tworzyć piękne rzeczy

Na twarzy Pani Steni skupienie. Zarazem trudno jej uspokoić śmiejące się, szczęśliwe oczy. Głos, jak to bywa w takich sytuacjach, na początku ma inny plan… Ale po chwili wszystko wraca do normy. Mówi już pewnie, zdecydowanym tonem.

– Porcelaną zajmuję się od dziewięciu lat. Zaczęło się od trzymiesięcznego kursu w Chmielnie. Zajęcia prowadziła Pani Maria Hoch. To dzięki niej nauczyłam się malować porcelanę. Razem z pozostałymi koleżankami malujemy, choć Pani Marii od listopada 2015 roku nie ma z nami. My dalej spotykamy się raz w tygodniu i tworzymy. Każda z kobiet robi to inaczej. Pani Maria utwierdziła nas w tym, że nie mamy się czego wstydzić, jeździła z nami za granicę, gdzie nasze prace były nagradzane. Dała nam przekonanie, że my kobiety ze wsi, małych miasteczek, również tworzymy piękne rzeczy i możemy je wystawiać.

Porcelana – kapryśna dama, co lubi złoto

Pani Stenia przyznaje, że porcelana jest bardzo wymagająca. Wymaga czasu i sporych nakładów finansowych. Nigdy nie ma pewności, co wyjdzie po wypaleniu. A nie zawsze wychodzi zgodnie z planem.

– Różne efekty… – tłumaczy z uśmiecham na twarzy. Można się było tylko domyślać ile prac “wyszło po swojemu”. I wystawiane są nie w galeriach i muzeach, ale w zupełnie prywatnych szafkach kuchennych pani Steni.

W odpowiedzi na pytanie przyznaje, że kiedy maluje pojedynczy wzór, to efekt końcowy uzyskuje po ośmiu, dwunastu godzinach. Przy wzorach bardziej skomplikowanych na efekt końcowy czeka kilka dni, a nawet tygodni. Tłumaczy, że to niekiedy syzyfowa praca, co też odbija się w cenie.

Temat, technika malowania prac? To wszystko zależy od wizji, koncepcji malującego. A technik jest mnóstwo. Do tego koszty… Farby nie są tanie. Bardzo trudno je zdobyć. Nie są ogólnodostępne w sklepach, tylko w fabrykach.

– Dla przykładu: złoto jest dostępne w płynie. Przelicza się je na gramy. Pięć gram złota to koszt ponad 250 zł., a wystarcza zaledwie na kilka figurek.

Dlatego nie ma tu mowy, aby robić coś na zamówienie teraz i już.

– Na porcelanę trzeba mieć czas – podsumowuje Stanisława Neubauer. I oprowadza po swojej wystawie.

Byczki w Mediolanie, krasnale po kaszubsku

– Byczki zostały zakupione od człowieka, który robi te figurki. Spodobały nam się. Między innymi z tymi byczkami wystawiłyśmy się w Mediolanie. Dwa lata temu wykonałyśmy zbiorową pracę. Pomalowałyśmy je w proste geometryczne wzory. Trzy kolory. Prace zostały docenione i nagrodzone. Bardzo spodobały się producentowi farb do malowania porcelany. Był również obecny na targach w Mediolanie. Przyszedł i kupił wszystkie byczki do swojej fabryki.

Fot. Edyta Słomczyńska/Magazyn Kaszuby

– Te kobiety są towarzystwem dla krasnali. Cztery panie w swoich sukniach, a każda ma inny kolor, mają delikatne motywy wzorów kaszubskich. Jeśli zaś chodzi o białe krasnale, Pani Maria Hoch sprowadziła je ze Szwecji. A ja je pomalowałam w stroje kaszubskie. Do krasnali dołożyłam kobiety i tak całość miała stworzyć folkową grupę humorystyczną.

Fot. Edyta Słomczyńska/Magazyn Kaszuby

– Pani Maria kazała nam zawiązać oczy i w tych zawiązanych oczach miałyśmy namalować siebie – jedna drugą. Miałyśmy siebie naszkicować ołówkiem. Potem wymieniałyśmy się pracami i jedna drugą miała uzupełnić i pokolorować. I wyszło, że coś jest takiego w sztuce, że dany malarz, jeśli kogoś maluje, to zawsze w tym portrecie drugiej osoby jest cecha podobna do autora pracy. I tu mamy mój autoportret.

Fot. Edyta Słomczyńska/Magazyn Kaszuby

Późnym latem Stanisława bierze udział w warsztatach – doskonali swój porcelanowy fach. Jest tu razem z innymi „Porcelankami” – głównie twórczyniami – amatorkami, zajmującymi się twórczością w wolnych chwilach. Trudno nie zauważyć, że  Stenię traktują jakoś inaczej.

– Jest artystką kompletną – mówią.

Stenia po raz trzeci: nieuczesana dziewczynka. Październik 2017

Ponownie Muzeum Kaszubskie im. Franciszka Tredera w Kartuzach, 23 października 2017 roku.

Stanisława Neubauer odsłania dziś swoją nową, zupełnie inną niż dotychczas, twarz.

Jej obrazy są bajecznie, wprost nierealnie kolorowe. Kaszubskie wzgórza, domy u ich podnóży, albo przycupnięte na stokach, niebo, rzeki i jeziora – wszystko jakby ze snu albo narkotycznej wizji. Trochę to wszystko surrealistyczne, choć przecież krajobrazy jak najbardziej naturalne, dobrze znane. Gruba kreska. Siermiężność pociągnięć pędzlem w kontraście z niebywale śmiałymi barwami. Dusza Kaszubki, kaszubska wrażliwość i odwaga. Oto jestem – „Stenia” zdaje się mówić do zgromadzonych.

Stanisława Neubauer tymczasem stoi pośrodku sali w kartuskim muzeum, trzyma w dłoniach kwiaty i uśmiecha się serdecznie. Jak na buntowniczkę, wygląda niepozornie.

Artystka mówi, ze czasem po prostu „wpada w rzeczywistość malarską”. Wtedy pojawia się potrzeba wyrażenia siebie na płótnie. Choć maluje od lat, nie zawsze jej prace wyglądały jak te, które prezentuje na wernisażu.

Stanisława Neubauer. Nieuczesana dziewczynka

– Mieszkając w niewielkiej miejscowości -np. w Kartuzach. Musimy być podporządkowani określonym zasadom, wszyscy tutaj musimy być skromni. Tak, jak ładnie ubrana dziewczynka musi mieć ładną sukieneczkę, być ładnie ubrana, uczesana, tak żeby się wszystkim podobało. Podobnie było z moim malowaniem. Coś tam malowałam, ale robiłam to tak, żeby się podobało innym, choć nie do końca podobało się mnie samej. I dużo czasu minęło, bo maluję od dobrych kilkunastu lat, zanim zaczęłam malować to, co czuję, przedstawiać to, co ja bym chciała. Doszłam do wniosku, że wcale nie musi się to podobać innym. Stąd właśnie ta kolorystyka. Szeroka paleta barw, ostrych. Plamy, przeróżne kształty, a nie tylko dopracowywanie ładnych, realistycznych pejzażyków. Bo realistyczny pejzaż kaszubski naprawdę jest piękny, ale wymaga wyobraźni. I również za pomocą wyobraźni można go przedstawiać.

Sposób na słotę. Marzenie

Stanisława maluje obrazy jesienią i zimą, które ostatnio na Kaszubach mijają pod znakiem deszczu i błota. Na obrazach jednak tego nie widać. Można odnieść wrażenie, że to pejzaże słoneczne, letnie.

– Malowanie to mój sposób na słotę. Gdy wcześnie zapada zmrok, gdy jest więcej czasu, wtedy malowanie obrazów sprawia szczególną przyjemność.

Nieustannie dzieli czas miedzy pracę w agencji reklamowej a twórczością sensu stricto.

– Jak tylko ogarnę bieżące zlecenia, siadam do malowania obrazów – mówi

Oglądając te prace, staje się jasne, że Stanisława Neubauer, w swoich twórczych poszukiwaniach dochodzi do miejsca, z którego drogi prowadzą za horyzont,tam, gdzie wzrok przeciętnego zjadacza chleba już nie sięga. Być może sama artystka wie, gdzie podąża. No właśnie – czym jeszcze zaskoczy?

– Mam pewne marzenie… Ale to jest bardzo pracochłonne. Sama nie wiem, czy się uda… Nie, nie zdradzę, co to jest. To jest na razie marzenie. A marzenia trzeba mieć, ona mobilizują do pracy.

Autor: Edyta Słomczyńska. Współpraca: Tomasz Słomczyński

Wystawa Magia Kaszub, Kartuzy, październik 2017. Fot. Edyta Słomczyńska

***

Zadanie zostało zrealizowane dzięki stypendium kulturalnemu Gminy Kartuzy.

Powiązani artyści i produkty